Służba zdrowia bywa opieszała

Oddając się w ręce lekarzy i pokładając wiarę w konwencjonalnej medycynie w pewnym sensie inwestujemy swój czas i kondycję. Pytanie, czy jest to inwestycja pewna i dająca realne perspektywy zysku w postaci lepszego zdrowia? Z tym bywa bardzo różnie, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi leczenie w takim systemie opieki zdrowotnej jaki funkcjonuje nad Wisłą.

Długie kolejki do specjalistów, skomplikowane procedury, nieustanne braki w finansowaniu są typowymi problemami, z którymi na co dzień borykają się pacjenci. Ciężko się im dziwić, że szukają pomocy gdzie indziej, a niekonwencjonalna medycyna to jeden z częściej obieranych kierunków.

Wynika z tego jasno, że odpowiedzialność za inflację zaufania do naukowych terapii spada przede wszystkim na system, który nie jest wydolny i nie potrafi zapewnić wielu tysiącom pacjentów fachowej pomocy na czas. Nie można być zatem zdziwionym, że gabinety leczące sposobami alternatywnymi zyskują na popularności, a osoby, które można nazwać „znachorami XXI wieku” mogą liczyć na spore zyski.